Szczęście to stan umysłu :)

Hmmm… szczęście to pojęcie względne, dla każdego jest czymś innym. Niektórzy ludzie potrafią powiedzieć, że są szczęśliwi, a inni ciągle gonią za szczęściem. Skupię się na swoich uczuciach i moim podejściu do tego pojęcia (uczucia).

20150826_184435
Od dziecka wpajane mi było, że muszę skończyć szkołę, znaleźć stabilną pracę, założyć dom i rodzinę, żebym była szczęśliwa. I tak goniłam za tym, czym miało być to szczęście, co jakiś czas znajdowałam nowe cele, które tak naprawdę nie wnosiły do mojego życia szczęścia. Jestem optymistką i prawie zawsze miałam i mam uśmiech na buzi, ale czy zawsze byłam szczęśliwa… otóż nie. Dopiero teraz mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, że jest to moje miejsce na Ziemi i mój czas, z którego potrafię czerpać pełnymi garściami. Pewnie zastanawiasz się co sprawiło, że czuję się szczęśliwa. Otóż, zmieniło się moje podejście do życia. Nie planuję szczegółowo przyszłości, a mam wyłącznie zarys tego, do czego chcę dążyć. Nie stawiam oczekiwań wobec siebie i innych, bo wtedy nie przeżywam rozczarowań. Doceniam każdą małą rzecz, chwilę, która mnie spotyka. Przede wszystkim zrozumiałam, że szczęście jest we mnie, że tylko tu i teraz mogę je poczuć. Zrozumiałam także, że dokładne planowanie przyszłości tylko powoduje frustrację, zwłaszcza jeśli coś nie wychodzi, że życie przynosi wiele niespodziewanych chwil, czasem lepszych, a czasem gorszych. Sęk w tym jak będziemy na nie reagować, co zrobić, żeby odwrócić przeciwności losu na naszą korzyść. Innymi słowy, co mogę zrobić, aby dana sytuacja mnie nie pogrążyła, abym mogła wyciągnąć z niej wnioski, stać się jeszcze silniejszą i iść dalej z podniesioną głową.

Wiele o tym, jak poczuć się szczęśliwą nauczyłam się od moich dzieciaczków ze szkoły, przypomniały mi one, jak łatwo uzyskać taki stan emocjonalny. Dziecko nie ma problemu podejść i przytulić się, więc dlaczego my dorośli tak często stawiamy takie granice między nami ? Przecież każdy z nas potrzebuje dotyku, czułości i bliskości drugiego człowieka. Te małe promyczki pokazują mi to, o czym my dorośli zapominamy, pokazują jak cieszyć się chwilą. A wystarczy po prostu zatrzymać się w pędzącym świecie, znaleźć czas dla siebie i dla bliskich, dobrze gospodarować czasem – bo co z tego, że będziesz pracował i przynosił pieniądze do domu, skoro nie będziesz widział jak Twoje dzieci dorastają, co lubią, jak kształtuje się ich osobowość, a przede wszystkim, nie będziesz uczestniczył w tym procesie, tak ważnym dla każdego człowieka. Trzeba umieć znaleźć w tym taki złoty środek. Niestety nie jest to łatwe w dzisiejszych czasach i przy obecnym rynku pracy. Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że stwierdzenie: „pieniądze szczęścia nie dają” jest złudne. Pieniądze dają nam poczucie szczęścia, bo dzięki nim mamy poczucie niezależności i stabilizacji. Przy odpowiednich zarobkach mamy także większą swobodę na realizowanie swoich marzeń czy inwestowanie w swój rozwój, a także wszelakie formy spędzenia czasu z najbliższymi (nie zapomnijmy jednak, że bez pieniędzy jest to także możliwe, wystarczy troszkę pomyśleć). Ale co najważniejsze, pieniądze nie mogą być same w sobie celem. Chodzi o to, żeby pieniądze były tylko i wyłącznie narzędziem do osiągnięcia celów wyższych, bo szczęścia za pieniądze nie kupimy.

Co daje mi szczęście? Co sprawia, że czuję się szczęśliwa?
Dla mnie szczęście to powrót do domu, gdzie czeka na mnie mój kot. Picie kawy z książką lub gazetą w ręku i kotem na kolanach. To każda chwila spędzona z bliskimi mi osobami, bo najcenniejszą rzeczą jaką możemy dać drugiej osobie to czas i nasza obecność (rozmowy, gry, wspólne spacery, wspólne gotowanie, wyjście na rower, basen czy rolki – a nie tylko przebywanie w tym samym pomieszczeniu). Szczęście to także możliwość pójścia na spacer w słoneczny dzień, oglądanie gwiazd w ciepłą letnią noc oraz wędrówka w deszczu, gdy krople obmywają twarz, tak jakby oczyszczały duszę. Szczęście to patrzeć w niebo, gdy wschodzi i zachodzi słońce, obserwowanie tego, jak zmieniają się jego kolory. To leżeć na kocu i patrzeć w chmury, zgadując co przedstawiają. Szczęście to obcowanie z przyrodą i ludźmi. Szczęście to samorealizacja i spełnienie w każdej dziedzinie naszego życia. Szczęście to możliwość dbania o siebie i swoich bliskich, w szczególności:
– o stan emocjonalny – poprzez wyrażanie swoich emocji (obecnie nazywa się to asertywnością);
– o wygląd i zdrowie – bo przecież ciało jest domem dla naszej duszy
(a o dom trzeba dbać, aby jak najdłużej nam służył);
– o rozwój osobisty i intelektualny – bo najlepszą inwestycją jesteśmy my sami (jeśli spotka nas w życiu jakaś tragedia to rzeczy materialne możemy stracić, a umiejętności i doświadczenie zostaną, umożliwiając nam podniesienie się po każdym upadku).

Szczęście to szacunek do siebie, swoich wartości i budowanie na nich relacji – bez tego nie jesteśmy w stanie szanować innych. Przykazanie miłości Boga i bliźniego mówi „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. W pierwszej kolejności musimy zatem nauczyć się dbać o siebie, aby potem móc dbać o innych (oczywiście nie piszę tu o narcystycznym czy egocentrycznym podejściu do swojej osoby).
Szczęście to poczucie bezpieczeństwa przy bliskich. To możliwość przytulenia się do kogoś dla nas ważnego. To zrobienie komuś niespodzianki tylko i wyłącznie po to, żeby zobaczyć uśmiech na jego twarzy. To powiedzenie bliskim, jak ważni są dla nas, a przede wszystkim okazywanie tego w swoich czynach. To życzliwość w stosunku do ludzi, których spotykam na ulicy czy w sklepie. Bo uśmiech przecież nic nie kosztuje, a od razu atmosfera jest milsza. Marudzenie i czepianie się np. ekspedientki w sklepie, psuje humor obu stronom „konfliktu”. To, jaką energią obdarzamy innych wraca do nas, więc po co samemu utrudniać sobie życie ?

Szczęście to także umiejętność pogodzenia się z przeszłością, to umiejętność patrzenia na siebie w kontekście tego, kim mogę być, a nie kim byłem i sabotowanie siebie poprzez wypominanie popełnianych błędów. Szczęście to skupienie myśli na pozytywnych wspomnieniach. Szczęście to konstruktywna krytyka swojej osoby i dążenie do lepszej wersji samego siebie, poprzez prace nad swoimi niedoskonałościami, które jestem w stanie zmienić oraz zaakceptowanie tych cech, których nie można zmienić. Poczucie szczęścia daje mi też świadomość, że są w życiu rzeczy, na które nie mamy wpływu, zaakceptowanie ich oraz racjonalne wytłumaczenie sobie, co pozytywnego wniosły one do mojego życia, albo jak to ugryźć, żeby wyciągnąć z nich jakieś pozytywy.

Moje poczucie szczęścia diametralnie wzrosło, gdy zrozumiałam, że to ja tworzę moją przyszłość poprzez swoją postawę wobec dnia dzisiejszego, reakcję na przeciwności losu, inwestowanie w swój rozwój oraz moje relacje z najbliższymi i innymi otaczającymi mnie ludźmi.

A oto kawałek, który kryje w sobie jeden z przepisów na uzyskanie poczucia szczęścia:

Podsumowując… szczęście spotyka nas wtedy, kiedy wyrażamy na to zgodę, kiedy otworzymy się na dzień dzisiejszy i życie tu i teraz, a przede wszystkim kiedy docenimy najmniejsze rzeczy w naszym życiu, każdą minutę czy każdą sekundę, których codziennie mamy aż 86 400, i które niestety nie przechodzą na następny dzień – wykorzystujmy je zatem optymalnie. Bądźmy po prostu obecni w naszym życiu i w życiu naszych bliskich. Nie odkładajmy szczęścia na przyszłość, bo akurat ona jest najmniej pewna.

Pozdrawiam Edyta 🙂